POrażka na Szczycie klimatycznym

Wbrew temu co słyszymy w reżimowych mediach, na ostatnim szczycie Unii Europejskiej w Brukseli, Polska nie odniosła sukcesu. Postanowienia przyjęte przez Ewę Kopacz, narażają nasz kraj na wielomiliardowe wydatki i doprowadzą do sytuacji, w której będziemy niedługo importerem energii elektrycznej np. z Niemiec.  

Główne postanowienia wypracowane na szczycie to dalsze ograniczenie emisji dwutlenku węgla (o 40% do roku 2030 względem emisji z roku 1990) i wzrost udziału energii odnawialnej do 27% w ogólnej ilości produkowanej energii. Nie jest to dobra wiadomość dla naszej gospodarki, która bazuje na energetyce węglowej. Szacuje się, że ograniczenie emisji, modernizacja elektrowni, produkcja zielonej energii będzie nas kosztować 100 – 200 miliardów złotych. Przy tych kwotach zapowiedzi, że dostaniemy 31 miliardów w ramach darmowych certyfikatów dla naszych elektrowni i 7,5 miliarda na rekompensatę poniesionych kosztów, brzmią jak kpina ze zdrowego rozsądku. Czym jest 7,5 mld złotych na modernizację energii w całej Polsce, gdy tylko dwa bloki energetyczne w Elektrowni Opole to koszt 11 mld zł. Wynegocjowane warunki będą dotkliwe nie tylko dla sektora produkcji energii (elektrownie, kopalnie) ale też dla budownictwa, transportu i rolnictwa. Zgodnie z postanowieniami szczytu, redukcja emisji ma odbywać się również w tych gałęziach gospodarki.

Obecnie w Polsce około 87% energii produkowanej jest z węgla, (51% kamienny i 36% brunatny) 10% to OZE (odnawialne źródła energii: wiatr, słońce, woda, biomasa). Do roku 2030 udział OZE ma się zwiększyć do 27%. To wymóg nie do spełnienia. Odejście w tak krótkim czasie od węgla i ponad 2,5 – krotne zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii jest niemożliwe. Aby osiągnąć tak wysoki udział energii odnawialnej będziemy zmuszeni importować energię np. z niemieckich ferm wiatrowych. Staniemy się zatem importerem energii elektrycznej, ale nie z powodu braku rodzimych nośników tylko w skutek nieudolnych negocjacji na unijnym szczycie.

Prawdopodobnie największymi beneficjentami postanowień z Brukseli będą, naszym kosztem, bogate kraje starej Piętnastki i Rosja, a konkretnie Gazprom. Z Niemiec będziemy importować energię, wiatraki lub inny „know how”, od Francuzów kupimy wiedzę na temat budowy elektrowni atomowej. Do czasu jej wybudowania będziemy importować gaz, który uznawany jest za czyste paliwo, bo nie emituje tylu zanieczyszczeń co węgiel czy ropa naftowa.

Podsumowując, polski rząd pod przewodnictwem nowej pani Premier podobnie jak za czasów Premiera Tuska prowadzi politykę energetyczną szkodliwą dla Polski. Podejmowane działania są, albo nieprzemyślane i wynikają z niekompetencji, albo co chyba gorsze, są celowym działaniem sprzecznym z naszymi narodowymi interesami. Platforma Obywatelska przez 7 lat swoich rządów nie miała czasu przygotować ustawy o odnawialnych źródłach energii, przez co nie mogą się one w Polsce rozwijać. Nie pozyskujemy energii z łupków gazonośnych. Brak konkretnych działań w sprawie budowy elektrowni atomowej. Ponadto polityka klimatyczna Unii Europejskiej nie jest prowadzona równolegle z innymi państwami co uniemożliwia ochronę klimatu w skali globalnej. Polska powinna wyłączyć się z polityki klimatycznej prowadzonej przez Unię Europejską.

Profesor Jan Szyszko o ustaleniach Pakietu klimatycznego w programie Polski punkt widzenia 25.10.2014 r.

grafika: www.estudent.pl

Komentowanie jest wyłączone